Beenhakkker: Nie widziałem karnego!
- Nie widziałem żadnego rzutu karnego. Przed turniejem oglądaliśmy na DVD co jest dozwolone w polu karnym, a co nie. Zwracano uwagę na przepychanki i sędziowie byli przygotowani, aby szczególnie przyglądać się takim sytuacjom. To były zwykłe przepychanki i być może sędzia dostrzegł coś, czego nie widział nikt inny. Przez 43 lata ze spokojem przyjmowałem decyzje sędziów, ale dzisiejsza jest dla mnie niepojęta. Może ktoś na coś naciskał? Nie wiem - powiedział na konferencji prasowej po meczu z Austrią, selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakkker.
Czy uważa Pan, że angielscy sędziowie powinni zakończyć swój udział w turnieju?- Nie wiem. Proszę mnie o to nie pytać. Nie mam nic do dodania. Widziałem co się dzieje i tyle.
Co bardziej boli porażka z Niemcami, czy oszustwo w meczu z Austrią?- Jeśli jedyne co mamy, to to, że ktoś nam odbiera coś, na co zasłużyliśmy, to zupełnie inna sytuacja. Graliśmy w drugiej połowie dobry mecz, aż do pechowej ostatniej minuty. Bardziej boli utrata tej bramki.
Czy wierzy Pan jeszcze w awans? Jest Pan wyraźnie przygnębiony!- Czuję się załamany, ale czego się spodziewacie? To była jedyna okazja do pozostania w turnieju. Być może jutro rano będę patrzył inaczej, ale teraz mogę powiedzieć, że odpadamy z turnieju. To boli, bo wiemy co potrafimy, ale musimy jeszcze dużo pracować, aby grać jak topowe zespoły.
Lewandowski: Zawodnik sam upadł
Mariusz Lewandowski w pierwszej połowie przeciwko Austriakom praktycznie nie istniał. Dopiero w drugiej części gry potrafił się podnieść podobnie, jak pozostała część naszych reprezentantów. Lewandowski walczył w polu karnym w 93. minucie z zawodnikiem, którego, zdaniem sędziego, faulował i sprokurował tym samym kontrowersyjny rzut karny.
- Nie było karnego. Kienast położył się w polu karnym, może nie miał już siły? Sędzia postanowił powtórzyć rzut wolny. Oglądaliśmy różne mecze. Z Austriakami była szarpanina w polu karnym, zawodnik wbiegł na mnie, położył się. Nie łapałem Austriaka za koszulkę. Może koszulka pociągnęła się za moje palce. Gdybym sfaulował, to bym się to tego przyznał. Okradziono zespół, który pracował przez dziewięćdziesiąt minut spotkania - powiedział Mariusz Lewandowski.
- W pierwszych dwudziestu minutach graliśmy słabo. Zespół Austrii grał zdecydowanie lepiej, mógł strzelić dwa gole. My popełnialiśmy błędy. Później się pozbieraliśmy i graliśmy dobrze. Było ciężko z tego względu, że Austriacy zagrali ofensywnie czwórką z przodu. Skrzydłowi z bocznych sektorów wchodzili do środka. Nasi obrońcy mieli ciężkie zadanie, ale z minuty na minutę było lepiej. Każdy ma prawo do błędów, ale dlaczego akurat nam się to zdarzyło? - zastanawiał się Lewy.
Roger: Zamieniłbym nagrodę, na zwycięstwo
- Jestem bardzo szczęśliwy z nagrody, ale wolałbym ją oddać, w zamian za trzy punkty i zwycięstwo - powiedział na konferencji prasowej najlepszy piłkarz meczu Austria - Polska Roger Guerreiro. - Kiedy traci się dwa punkty w dodatkowym czasie gry, to można się załamać. Jednak jesteśmy zawodowcami i będziemy musieli podnieść się szybko i walczyć w meczu z Chorwacją - dodał strzelec bramki dla Polski.
Wasilewski: Sędzia wypaczył wynik
- Sędzia wypaczył wynik tą ostatnią sytuacją. Nie wiem, po co się robi filmy szkoleniowe. Przyjeżdżają przedstawiciele UEFA i pokazują nam filmy, oglądamy je, przestrzegają nas przed pewnymi sytuacjami, a potem robi się takie rzeczy, co oglądają miliony ludzi. Szkoda słów - komentował Marcin Wasilewski.
Golański: Oszukano cały polski naród
Paweł Golański grał od 46. minuty przeciwko Austriakom, zastępując w przerwie nie najlepiej dysponowanego Mariusza Jopa: - Atmosfera teraz nie jest zbyt fajna. Dzisiaj nie oszukano tylko nas piłkarzy, ale cały naród polski - powiedział po meczu defensor. - Nie mamy pretensji do sędziego, bo mogliśmy wcześniej strzelić bramkę. Nie może być tak, że gramy dziewięćdziesiąt minut i w końcówce dostajemy rzut karny. Austria w drugiej połowie nie stworzyła żadnej sytuacji. Zgodzę się, że w pierwszej mieli sytuacje, przeważali. Chwała Arturowi, że ochronił nasz zespół przed utratą paru bramek. W drugiej połowie nasza gra wyglądała zupełnie inaczej i kontrolowaliśmy przebieg spotkania - mówił zaraz po wyjściu z szatni obrońca polskiej reprezentacji.
- Wracając do dziewięćdziesiątej minuty, to jestem załamany. Przed rozpoczęciem mistrzostw mieliśmy spotkanie z przedstawicielem UEFA na temat sędziowania. Nam ten pan mówił, że nie ma żadnej mowy o symulowaniu. Austriacki kapitan również się trzymał przez pięć sekund, przewrócił się, oglądaliśmy to w powtórkach. Nie było kontaktu, sędzia nie dał mu żółtej kartki - zapewnił Golański.
- Jest nam przykro, bo odebrano Polsce szanse na wyjście z grupy. Teraz je również mamy, ale teoretyczne. Chcemy wygrać z Chorwacją dla naszych kibiców, bo im się to należy za dziewięćdziesiąt minut dopingu w meczu z Austrią. Teraz nie mieliśmy szczęścia. Może w tej ostatniej fazie grupowej, to my będziemy się cieszyć - dodał.
- Moim zdaniem, przy bramce dla nas nie było spalonego, bo powtórki tego nie wykazały. Nie było mowy o żadnym spalonym. Austriacy co mieli powiedzieć? Oni się cieszą, bo wyrównali w ostatniej minucie spotkania - zakończył piłkarz Steauy Bukareszt.
Boruc: Taka jest piłka!
- Mówiliśmy sobie, że wyciągniemy wnioski, a tymczasem rozpoczęliśmy mecz dramatycznie. Mieliśmy bardzo dużo problemów z Austriakami, ale ostatecznie jakoś wybrnęliśmy z tego. Druga połowa wyglądała już zupełnie inaczej i można powiedzieć, że nasza gra była niezła. Ale cóż, taka jest piłka - powiedział po meczu z Austrią Artur Boruc. Do kogo macie większe pretensje, do siebie czy do sędziego? - To my jednak jesteśmy na boisku. Sędzia jakby przy okazji nie pomógł nam w tej sytuacji. Wielu arbitrów nie podyktowałby tego rzutu karnego.
Saganowski: To nie było angielskie sędziowanie
- Brak słów - tak opisuje sytuację z 90. min meczu z Austrią napastnik reprezentacji Polski, Marek Saganowski, na co dzień grający w lidze angielskiej - Takie rzeczy nie mogą się zdarzać na takim turnieju. Nie gwiżdże się problematycznych karnych, zupełnie "z kapelusza". Jeśli spojrzeć w tym kontekście na inne sytuacje to rzut karny powinien być po każdym rzucie rożnym. Widziałeś powtórkę tej sytuacji? - Tak, widziałem. Sam nie raz już byłem w polu karnym w takiej sytuacji i też to odczuwam. Cóż można więcej powiedzieć. Wiemy, gdzie jesteśmy. Trudno...
Grasz na Wyspach. To był angielski sędzia, a tam takie przepychanie jest na porządku dziennym. - To na pewno nie było angielskie sędziowanie. Tuż przed moim zejściem byłem faulowany w powietrzu, a sędzia tego nie odgwizdał. Powiedział mi, że to jest Premiership, tak właśnie sędziujemy w Anglii. Później niestety pan sędzia popełnił błąd.
Dudka: Sędzia szukał jedenastki
- Tyle się mówi o korupcji w polskiej piłce, a to się dzieje w całej Europie, tak jest na całym świecie. Czy sugerujesz, że to było celowe działanie sędziego? - Wcześniej była sytuacja gdzie Ivanschitz nie dostał drugiej żółtej kartki za wymuszenie rzutu karnego, później ta sytuacja dziwna. Moim zdaniem nie było żadnego karnego. Tym bardziej, że jest to sędzia angielski, który sędziuje w Premiership. To jest dla mnie chore.
Jaka jest atmosfera w szatni po tej sytuacji z ostatniej minuty? Chyba za dobra nie może być? - Powiem tak, nieładnie może - wszyscy są
wkurwieni na sędziego...
Już z samym powtórzeniem tego wolnego było dziwna sytuacja. - To była 90. minuta. Sędzia ewidentnie szukał jedenastki.
Jop: Nie spodziewałem się zmiany
Mariusz Jop w drugiej połowie został zmieniony przez Pawła Golańskiego. Obrońca reprezentacji Polski w swojej wypowiedzi zachwalał Artura Boruca, który w spotkaniu pokazał się z bardzo dobrej strony: - Artur jest wyśmienitym bramkarzem i potwierdził to w dzisiejszym meczu - mówi Jop. Feralna pierwsza połowa. Co się stało, że wam w tej obronie nie szło? - Ta pierwsza sytuacja to nieporozumienie pomiędzy Marcinem a mną. Marcin dograł piłkę, sądziłem że jestem sam. Nie widziałem tego piłkarza, który pomiędzy mną a Jackiem wybiegł i stąd ta sytuacja. Druga to była po naszym stałym fragmencie gry, gdzie ktoś próbował łapać na spalonego i okazało się że spalonego nie było, bo oglądaliśmy to na powtórkach. Na pewno dwie niebezpieczne sytuacje, ale świetnie się zachował Artur Boruc. Artur jest wyśmienitym bramkarzem i potwierdził to w dzisiejszym meczu.
Spodziewałeś się zmiany, schodząc w przerwie do szatni? - Szczerze mówiąc, to nie, ale trener podjął taką decyzję i pozostało się z nią zgodzić, bo co więcej mogłem zrobić?
Jak ocenisz sytuację z 93. minuty? - Szczerze mówiąc, nie zwróciłem uwagi na to. Dlaczego to wszystko na nas ma spadać? Ta ostatnia minuta, najpierw powtórzony rzut wolny...
Smolarek: Zachowujemy teoretyczne szanse
- Cóż można powiedzieć... Nie mogę zrozumieć tego, że straciliśmy gola w ostatniej minucie i to w taki sposób. Zdziwienie jest tym większe, że to przecież angielski sędzia. Mariusz Lewandowski dotknął kogoś i od razu arbiter podyktował karny - nie dowierzał Euzebiusz Smolarek po meczu grupy B z Austrią (1:1), który praktycznie przekreślił szanse Polski na awans do ćwierćfinału. - Pierwszych dwadzieścia minut spotkania nie było w naszym wykonaniu najlepsze, mogliśmy ten mecz równie dobrze przegrać. Ale później graliśmy już bardzo dobrze, a mimo to nie udało się zwyciężyć, choć byliśmy tak blisko. Ciężko będzie wywalczyć awans w takiej sytuacji, chociaż teoretycznie zachowujemy jeszcze jakieś szanse - przyznał z wątpliwością w głosie snajper Racingu Santander
Bąk: Dopóki piłka w grze...
Coś się nie kleiło w tej pierwszej połowie, to były takie podobne błędy jak w meczu z Niemcami. Co się działo? - pytano się Jacka Bąka po meczu grupy B na Euro 2008 z Austrią (1:1). - W końcu już powiedziałem, że popełniamy błędy indywidualne. Cały czas musimy pracować nad obroną, bo zdarzają nam się błędy, które się nie powinny zdarzyć. Fakt, mamy z tyłu świetnego bramkarza, który jest w świetnej dyspozycji, ale musimy dać mu okazję do wykazywania się w innych sytuacjach, a nie akurat w takich.
Dzisiaj się wykazywał niesamowicie, możemy mówić o niesamowitym szczęściu albo gigantycznych umiejętnościach Artura. - Na pewno każdy wie o szczęściu, ale Artur ma także wielkie umiejętności. Chwała mu za to, że mamy go w drużynie. Jest Polakiem i pomaga nam jak może.
W pewnym momencie z ust Artura jakieś ostre słowa poleciały w Twoją stronę, tak to wyglądało przynajmniej z trybun. - Są różne słowa na boisku i akurat zamieniliśmy sobie kilka. Artur inaczej reaguje na pewne sytuacje, on bardziej nerwowo, a ja spokojnie, dlatego też doszło do wymiany zdań.
Co pan może powiedzieć o rzutach rożnych i wolnych, ile razy pan się przepychał. To taki wrestling, można tak powiedzieć? - Gra się jak w zapasach, tylko trzeba wiedzieć, gdzie i kiedy. Takie przepychanie jest na porządku dziennym. Dzisiaj futbol tego wymaga. Widzicie, jacy zawodnicy są wysocy, ja jestem wysoki, a są jeszcze wyżsi ode mnie.
Zdarzyło się kiedyś w piłce, że został pan tak oszukany, jak tutaj, dzisiaj? - Na pewno się zdarzyło, ale nie mogę sobie teraz przypomnieć. Ten mecz jest na pewno w pierwszej trójce.
Zakładając, że Austriacy mogą sprawić niespodziankę w meczu z Niemcami, czy jesteście w stanie pozbierać się po tym oszustwie i pokonać Chorwatów, mając na uwadze to, że możecie wyjść wtedy z grupy? - Zrobimy wszystko, żeby zagrać jak najlepiej w meczu z Chorwacją. Jak wiadomo oni wygrali dzisiaj. Mają na swoim koncie dwa zwycięstwa, zdobyli sześć punktów. Wszyscy myślą, że podejdą do meczu z nami ulgowo, a my na pewno zagramy na poważnie. Niemcy też tutaj przyjadą (przyp. red. - Do Wiednia) i zagrają z Austrią, która dla mnie jest najsłabszym zespołem w tej grupie, ale czasami każdy może mieć gorszy mecz. Niemcy już dzisiaj mieli i może im się zdarzyć tak samo. Oni są tylko ludźmi, a nie robotami.
Czy wy jesteście w stanie się pozbierać i udowodnić, że stać was na zwycięstwo? - Zrobimy wszystko, żeby wygrać, bo to jest nasza ostatnia szansa. Przy potknięciu Niemców to my możemy awansować dalej. Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe.
Krzynówek: Jeszcze są szanse
- Jedyne co można nam zarzucić to to, że nie strzeliliśmy drugiej bramki, bo w drugiej połowie graliśmy zdecydowanie lepiej, niż w pierwszej - przyznał Jacek Krzynówek po nieszczęśliwie zremisowanym meczu z Austrią (1:1) w ramach rozgrywek grupy B na Euro 2008. Trener Beenhakker po meczu powiedział, że praktycznie jesteście już poza turniejem, choć macie jeszcze matematyczne szanse na wywalczenie awansu.
- Na pewno są jeszcze szanse, a dopóki szanse są, to trzeba grać do końca. Zobaczymy, jak to będzie po meczu wyglądało z kontuzjami itd. Musimy poczekać czy wszystko będzie ok. Następny mecz jest za cztery dni, także zrobimy wszystko żeby wygrać, a co będzie dalej, zobaczymy.
komentarze (6) | Skomentuj